Oj leci, leci czas. Ledwie był lipiec a tu już sierpień poleciał. I pierwszy dzień września też już uciekł. Pora pokazać co się nawyczyniało w sierpniu ;)
Może zacznę od tego czym mogę się pochwalić :)
Skończyłam SAL ogłoszony na FB. Słoiczki- piękne, kolorowe. Powiem szczerze,że sama jestem z nich zadowolona :). W lipcu było
tak
Ale sierpniu się sprężyłam i wykończyłam haft, a nawet oprawiłam i to sama :)
Jeśli macie ochotę na więcej zdjęć to zapraszam
tu
A teraz mój gigant, którego w lipcu nie ruszyłam wcale i było tak
Za to w sierpniu jak się rozpędziłam z igłą, to dobyło aż tyle :)
Widzicie coś Kochani, bo ja to tak nie za wiele....... No niestety na ten haft nie miałam za dużo czasu. Musiałam zrobić trochę karteczek. Na razie się uspokoiło z kartkami chyba pora przybrać tempa. Całego nie skończę, ale chociaż tę ledwo zaczętą stronę......
Ania żartuje ze mnie,że wciągnęła mnie działeczka. Poniekąd to prawda :). Ciągle odkrywam coś nowego. Wczoraj na przykład zimowity, a może zimowita.... Dziś już miał braciszki :)
Także jesień idzie, dni krótsze, to wieczorkami hafty będą się robić ;)
Pozdrawiam :)